Co u Ciebie dobrego?

Dużo narzekamy. Stanowczo za dużo. Na pogodę, pracę, szefa, partnera, Wszechświat cały i zrządzenie losu. A ile w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca dzieje się u nas dobrego? Bo chyba nie powiesz mi, że zupełnie, całkowicie, absolutnie nic?

Jakiś czas temu Ania pisała o wdzięczności. O tym, że postawa wdzięczności sama z siebie w życiu jest dość istotna, mówić za dużo chyba nie trzeba. Spisanie pod koniec dnia tego, za co jesteśmy wdzięczni, pozwala też dostrzec te małe, dobre rzeczy w życiu. Na naszym blogu sporo możecie też znaleźć informacji o planowaniu miesiąca czy tygodnia (zajrzyj tutaj). Dla mnie ważną stroną (często, niestety, pomijaną w tradycyjnych kalendarzach) jest pusta kartka, w której mogę sobie pod koniec miesiąca zapisać, co dobrego mnie spotkało. Pozwala mi to też wrócić myślami do mijającego czasu i na zrobienie krótkiego podsuwania. I wiecie, to nie są jakieś spektakularne osiągnięcia i szalenie ekscytujące rzeczy. Wiodę dość normalne i przeciętne życie, o czym była mowa w tym wpisie 😉 Często to, co zapisuję, odnosi się też bardziej do mojego życia prywatnego niż zawodowego. I tak oto w czerwcu m.in. fajne dla mnie było to, że:

  • w końcu byliśmy z mężem w teatrze, zajrzeliśmy do kina, a nawet do muzeum, do którego nie było nam po drodze od dwóch lat,
  • spędziłam jeden dzień przyjaciółkami, co w ciągu roku ze względu na dzielącą nas odległość, pracę i różne zobowiązania łatwe nie jest,
  • gościłam u siebie rodziców, co rzadko się zdarza ze względu na odległość,
  • ruszył projekt, który niesie dużo dobrego,
  • mam dobre wyniki badań,
  • przeczytałam dwie książki.

Można przyjąć, że to w zasadzie pierdółki, ale te wszystkie z pozoru błahe sprawy dobrze wpływają na moje samopoczucie i satysfakcję z mijającego czasu. Rzecz jasna, obok tej listy mogłabym też stworzyć drugą – co było niefajnego i co się nie udało, ale po co? Wolę koncentrować się na tym, co dla mnie lepsze, a za to, co się nie powiodło bądź wymaga poprawy, wezmę się w najbliższym czasie. Jestem też przekonana, że na te dobre chwile się bezczynnie nie czeka, tylko się je planuje, ale o tym to już napiszę innym razem.

A, i w czerwcu miałam okazję poopowiadać też grupie kobiet, co u mnie fajnego – bez ocen, przerywania, komentowania. Mam takie wrażenie, że gdy w normalnej rozmowie dzielisz się z kimś tym, co dla Ciebie pozytywne, to nie jest to zawsze zbyt dobrze odbierane. Gdy narzekasz, to co innego – rozmowa naturalnie płynie ;). Rzecz w tym, że tym dobrym też się warto dzielić.

Więc co tam u Ciebie dobrego w ostatnim czasie? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *