uporządkuj głowę, relacje i przestrzeń.

Dziennik złości – co to jest i co może Ci to dać.

Dziennik złości – co to jest i co może Ci to dać.

Pamiętacie jak opowiadałam Wam o dziennikach mojej babci, które udało mi się znaleźć podczas porządkowania jej rzeczy? Prócz kilku zwykłych pamiętników, szczegółowego terminarza spółkowania zwierząt gospodarskich i wielu list zadań znalazłam prawdziwą perełkę. Zeszyt, który już na pierwszy rzut oka jest zupełnie inny od pozostałych. Spisany na szybko, pourwanymi zdaniami, znacznie ostrzejszym charakterem pisma. Kiedy zaczęłam go czytać, okazało się, że to wcale nie jest zwykły pamiętnik…

Moja babcia prowadziła sobie osobny dziennik złości, w którym spisywała wszystkie bardziej emocjonujące momenty swojego życia. Te sytuacje, gdy była wkurzona i musiała to po prostu z siebie wyrzucić, a ponieważ była Damą i Człowiekiem Wrażliwym – nie chciała tego robić na drugim człowieku. Swoiste wrota do Mordoru, czara pełna goryczy i rów mariański przepełniony najczarniejszymi emocjami, jakie istnieją.

Dziennik złości to miejsce, w którym dajesz miejsce swoim emocjom i uczuciom. To bezpieczna przestrzeń, w której możesz się wykrzyczeć. To obszar, w którym nie musisz się kontrolować i obawiać tego, co masz w głowie. To taki zeszyt, w którym mówisz sobie “dobra, cokolwiek tu napiszę, nie ma znaczenia. Nie będę siebie oceniać przez pryzmat tego, nie będę do tego wracać, to jest moje święte miejsce, które pomoże mi przejść dalej”.

Jak to działa?

Często jesteśmy złe i wkurzone. Przepełniają nas myśli, które wywołują najgorszego rodzaju emocje. Często jest też tak, że myśli kotłują się w nas przez dłuższy okres czasu i wylewamy je na najbliższych. Zwykle padają wtedy najgorszego sortu słowa i obelgi, których często po upływie czasu żałujemy. Jeżeli kiedykolwiek wykrzyczałaś w złości coś, czego tak naprawdę nie myślisz, albo co nie jest nawet prawdą – wiesz dobrze o co mi chodzi.

O ile kotłowanie emocji nie jest nigdy dobre, bo psuje nas od środka, o tyle wylewanie ich na inne osoby może w trwały sposób uszkodzić relację i sprawić, że zmieni się w sposób nieodwracalny, choć wcale tego nie chcemy. Kiedy już wypuścisz jad – nie ma odwrotu. On/Ona może Ci wybaczyć ten wybuch, może wybaczyć też i następny, ale każdy kolejny raz niszczy Waszą relację.

Tutaj wkracza nasz dziennik złości. To narzędzie, którego możesz użyć w sytuacji złości i niezadowolenia, aby “odebrać” nieco mocy temu, co Tobą targa. Zamiast krzyczeć, walić w ścianę, wypluwać jadosłowa – usiądź z kartką papieru i zapisz dokładnie to, co chodzi po Twojej głowie. Podczas spisywania tego, co myślisz i czujesz, emocja traci nad Tobą kontrolę. Aby móc coś zapisać, aby uformować zdania – uaktywniasz swój mózg. Każde zapisane zdanie sprawia, że mózg zaczyna je analizować. Przestaniesz czuć się tak źle, zaczniesz robić coś innego.

Co może Ci dać dziennik złości?

1. Pomoże Ci się wypisać i wygadać bez krzywdzenia innych.
2. Pomoże Ci przemyśleć całą sytuację.
3. Pomoże Ci ochłonąć.
4. Pozwoli Ci się zająć czymś innym niż wkurzanie się.
5. Pomoże zacząć budować dystans pomiędzy Tobą a elementem wkurwogennym.
6. Jeżeli będziesz chciała pewne rzeczy przepracować – da Ci informacje, na temat tego, co Cię denerwuje i w jaki sposób to na Ciebie działa.
7. Da Ci przestrzeń w głowie.

Jak założyć dziennik złości?

Wielkiej filozofii tutaj nie ma. Potrzebna Ci kartka i długopis – siadasz i zaczynasz pisać, co się dzieje w Twojej głowie i jak się przez to czujesz. Im bardziej się dasz ponieść kartce – tym generalnie lepiej. Jeżeli nigdy nie prowadziłaś dziennika i pisanie sprawia Ci dyskomfort – mam dla Ciebie bardzo prostą kartkę ćwiczeniową, która zawiera trzy podstawowe pytania, które mogą Ci pomóc zacząć.

Pobierz warsztat TUTAJ.

Jeżeli jesteś taka jak ja i kochasz rzeczy biurowe i marzysz potajemnie o nieistniejącej pracy testera rzeczy w sklepie papierniczym – wybierz sobie fajny notes do tego. Taki, w którym chce Ci się pisać. Ja wybrałam sobie malutki, poręczny notatnik kupiony w TK MAXX. Zacznij pisać w gniewie, wkurzeniu i złości.

Ja zaczęłam próbować to robić i widzę jeden, najważniejszy efekt – wyrzucam z siebie, to co pozostawione w środku niehybnie doprowadziłoby do gnicia. A drugi – nie mówię drugiemu czegoś, co może tę osobę niepotrzebnie zranić. To, że ja coś sobie pomyślałam w gniewie nie jest powodem, dla którego druga osoba ma to usłyszeć i zacząć się zastanawiać, czy to aby nie prawda. Nie chcę więcej ludzi ranić dlatego, że ja mam z czymś problem.

Na koniec powiem tylko, że jeżeli boisz się, że dziennik wpadnie w niepowołane ręce i ktoś przeczyta coś, czego nie powinien, masz dwa wyjścia. Jedno, to otwarcie powiedzieć współmieszkańcom, że masz taki zeszyt i prosisz aby pozostawić go w spokoju. Jeżeli to nie wystarcza, możesz po prostu niszczyć to co napiszesz. Terapeutyczne jest samo zapisanie, nie ma konieczności trzymania tego ku potomności. No chyba, że chcesz, żeby pewnego dnia, Twoja ukochana wnuczka, porządkując Twoje rzeczy już po Twojej śmierci znalazła ten dziennik i przeczytała jak bardzo Cię wkurzyła swoim zupełnie niewinnym – jakby się wtedy zdawało – zachowaniem. Nie jest też absolutnie wykluczone, że wnuczka będzie bardzo zadowolona, że mogła Cię poznać lepiej czytając o tym, jak nabroiła.

Za zdjęcie dziękujemy: Brandon Morgan i Unsplash



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.