blog o byciu damą, która daje radę

O grzeczności słów kilka

O grzeczności słów kilka

W dniu dzisiejszym, nie będzie porad, nie będzie rzeczy do wydrukowania, nie będzie też wypunktowanego sposobu na życie. Dziś drodzy Państwo, będzie taka sytuacja.

Wyobraź sobie drogi czytelniku sytuację taką: wydarzenie kulturalne. Dokładniej: festiwal książki w mieście, w którym diabeł wcale nie mówi dobranoc, ale często największym wydarzeniem tygodnia jest film, który puszczają w Heliosie. I nagle do tego cichego zakątka Polski, który choć stolicą w sensie prawnym nigdy nie był, to mimo starań Telewizji Polskiej zawsze stolicą będzie, zjeżdżają się pisarze, mówcy i wydawnictwa. I nagle to miasto ożywa jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i każdy, absolutnie każdy mieszkaniec należy do statystycznych 37% Polaków, którzy przeczytali w zeszłym roku książkę, a wręcz aspirować zaczyna do grona znamienitszego – tych 10% wybranych, którzy przeczytali ich aż 7+.

czytelnictwo
źródło: http://www.bn.org.pl/

W takich oto okolicznościach przyrody, znalazłyśmy się z Martą na spotkaniu autorskim Natalii Fiedorczuk. Jeżeli ktoś nie wie, Natalia Fiedorczuk to jest ta Pani, co śpiewa w Happy Pills i Ściance, która napisała naprawdę fajną książkę “Jak pokochać centra handlowe”, za którą dostała w tym roku Paszport Polityki. Książka jest o młodych matkach, które po urodzeniu dziecka łapią się na tym, że nie wszystko jest w porządku.

No więc siedzimy sobie w bibliotece na spotkaniu – osób w sumie będzie około dwudziestu. Wcześniej był Miecugow i ta sala uwierzcie mi pękała w szwach. Ludź siedział na ludziu i nad nim stał następny ludź. Żeby wyjść do toalety, człowiek musiał w sposób niemalże intymny obcować z gronem przynajmniej kilkunastu osób obu płci. No ale Miecugow oddalił się dostojnie w stronę miejsca do podpisywania książek i wraz z nim sala opustoszała. Ludzie niczym fala na wzburzonym morzu wylewają się za Miecugowem, bo osobowość telewizyjna przyciąga i każdy w jej blasku skąpać się pragnie. I tak pozostaje nas raptem te dwadzieścia osób. Głównie kobiet, przekrój wieku bardzo różny.

Spotkanie naprawdę bardzo ciekawe – Fiedorczuk to po prostu fajna babka, która porusza naprawdę ważne tematy i jeszcze robi to w taki sposób, że i ta emerytka z pierwszego rzędu pokiwa głową, że doskonale rozumie, i ta młoda mama z piątego też przytaknie, bo wie o co kaman.

Nagle, PORUSZENIE. Drzwi do sali otwierają się z hukiem i zaczynają przez nie wlewać się te same fale, które pół godziny wcześniej spotkanie opuściły. Czyżby nagle naród opolski przejął się sytuacją młodych matek? A gdzieżby tam! Deszcz zasiekł na dworze i lud pragnął schronienia poszukać, by przeczekać przyrody przypadki burzliwe.

Siedzimy z Martą w rzędzie trzecim – nie za blisko, w razie gdyby spotkanie było nudne i człowiek musiał sobie ziewnąć z braku powietrza, ale też niezbyt daleko – żeby słyszeć, żeby widzieć, żeby dobrze to wszystko poczuć. I nagle w połowie wypowiedzi Autorki na temat podziału obowiązków w rodzinie, stajemy się świadkiem Walki o Przetrwanie.

Tak drodzy Państwo. W rzędzie drugim, tuż przed nami, ostały się trzy wolne miejsca. Ze strony prawej suną w ich stronę dwie zacne niewiasty wieku dojrzałego. Ze strony lewej, wyskakuje zwinnie (!) starszy jegomość w klapkach, ciągnąc za rękę kobietę ze sobą w jakiś sposób związaną. Tak drodzy Państwo, matematyka Was nie zawodzi. Miejsca są trzy, chętnych osób na nie zaś cztery. Afera aż wisi w powietrzu. Jegomość ewidentnie wyćwiczon w bojach o miejsca różnego typu wskakuje na stołek środkowy i gestem zdobywcy, ręką generała “zajmuje” krzesło obok siebie. Zacna niewiasta numer jeden dociera do krzesła z brzegu i mówi głosem głośnym, wyraźnym i ewidentnie wyćwiczonym podczas najazdów w komunikacji miejskiej

– A to obok Pana to wolne?
– Nie – odpowiada jegomość, skupiając wzrok na bliżej nieokreślonym punkcie.  

Zacna niewiasta dostaje koloru i podnosi głos, wyraźnie oburzona zachowaniem Pana:

– No co Pan?! Ale z Pana dżentelmen! Kobietom się ustępuje!

I teraz drodzy Państwo, kto ma rację? Czy w dwudziestym pierwszym wieku to On ma prawo do krzesła, bo równouprawnienie i gender? A może pewne zasady obowiązują zawsze i to Ona słusznie pragnie usiąść z koleżanką? Czy rację ma ten, kto ma reumatyzm, czy ta, co ubrała dziś buty na obcasie? Nie wiem. Mimo bardzo dobrego wychowania, nie jest dobrze wychowana. Ale wiecie, kto dobrze wychowany jest na pewno? Natalia Fiedorczuk. Doskonale wie, że starszym się ustępuje, dlatego postanowiła przerwać swój ważny społecznie wątek podziału obowiązków w rodzinie, które z wielką uwagą słuchało 20 osób (w tym ja i Marta), na SWOIM zresztą spotkaniu autorskim, na które JĄ zaprosiły instytucje różne, i grzecznie, i w ciszy czeka jak to się wszystko rozwiąże. A z nią czekamy i my, bo przecież rozwiązanie przyjść musi. I przyszło. Jegomość ustępuje miejsca niewieście i koleżance. Godzi się z dżentelmeńską powinnością. Siada zrezygnowany obok niewiast, wydając pomruk niezadowolenia, a swoją Panią odsyła do innego rzędu.

Będzie musiała sobie jakoś poradzić.
Grzeczność jest przecież najważniejsza.

I taka sytuacja.



1 thought on “O grzeczności słów kilka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *