blog o byciu damą, która daje radę

Co z tym nazwiskiem? Zmiana nazwiska i sprawy z tym związane

Co z tym nazwiskiem? Zmiana nazwiska i sprawy z tym związane

Minął rok, odkąd do mojego nazwiska dołączyło drugie. W tym czasie wiele osób zapytało, dlaczego się na to zdecydowałam, kilka wyraziło zaniepokojenie, czy aby na pewno moje nazwisko zmieści się teraz we wszelkich urzędniczych formularzach, a jedna osoba wyraźnie była tym faktem oburzona. Jak to jest tą zmianą nazwiska po ślubie i nie tylko?

Ruszył sezon ślubny, co dla wielu osób oznacza też zmianę nazwiska. I choć zmiany tej można dokonać na dowolnym etapie życia, to jednak ślub jest chyba najpopularniejszym tego powodem. O tym, jak się będziemy nazywać, trzeba jednak zadecydować trochę wcześniej niż w dniu ślubu. Decyzja o przyszłości swojego nazwiska zostaje podjęta na jakiś czas przed ceremonią podczas wizyty w USC. Tam musimy złożyć specjalne oświadczenie. A możliwości są trzy:

  1. Można zachować swoje dotychczasowe nazwiska.
  2. Można mieć nazwisko dwuczłonowe – do swojego dodać nazwisko współmałżonka (mężczyzna też tak może zrobić!). Przy czym:
  • kolejność członów nazwiska jest dowolna i ustalana przez małżonka,
  • kolejność nazwisk musi być taka sama w przypadku i męża i żony, jeżeli oboje decydują się na nazwisko dwuczłonowe,
  • nazwisko utworzone w wyniku takiego połączenia nie może składać się z więcej niż dwóch członów,
  • jeżeli dotychczasowe nazwisko jego lub jej było dwuczłonowe, to trzeba wybrać, który z członów wchodzi w skład nowego nazwiska,
  • gdy mąż nosi nazwisko dwuczłonowe, żona może przejąć jego nazwisko w całości albo dodać do swego nazwiska jeden z członów nazwiska męża,
  • w pisowni nazwiska dwuczłonowego nie stawiamy spacji pomiędzy nazwiskami i myślnika (czyli nie może być Anna Nowak – Kowalska). Piszemy bez spacji i wstawiamy łącznik (czyli: Anna Nowak-Kowalska). Ja sobie tłumaczę to tak, że łącznik jest znakiem, który wskazuje na równorzędność, tak jak np. w przypadku, gdy coś jest czarno-białe. Nie ma tu wyższości czarnego nad białym czy odwrotnie. W przypadku nazwisk oba są więc połączone, równe sobie, czyli wychodzi to całkiem ładnie, po partnersku ;).
  1. Można zdecydować się na jedno nazwisko, które będzie dla was wspólne (przy czym mężczyzna może śmiało przyjąć nazwisko swojej żony!).

Kto nie złoży oświadczenia dotyczącego nazwiska, ten pozostaje przy swoim. To nie jest tak, że z automatu żona przyjmuje wtedy nazwisko męża. Nie ma oświadczenia, zostaje po staremu. Można to bez problemu zmienić później, w trakcie trwania małżeństwa. Znam przypadek, gdy wiele lat po ślubie pewna pani uznała, że jednak nie chce do końca życia nosić nazwiska swojego męża, bo dość wulgarnie określało ono męskie przyrodzenie. Pani wróciła do nazwiska panieńskiego, jej córka również je otrzymała, mąż pozostał przy swoim. Znam też osobę, która zdecydowała się na nazwisko dwuczłonowe, ale krótko po ślubie uznała, że nie była to dobra decyzja (obydwa były bardzo długie), więc zmieniła to i zrezygnowała ze swojego nazwiska. Aby dokonać takiej zmiany już po ślubie, trzeba przed USC wykazać „ważne powody” tej zmiany.

Jeżeli zaś chodzi o przyjęcie przez męża nazwiska żony, tu ciekawostka. Jak przeczytałam w jednym z artykułów, znany biznesmen Zygmunt Solorz-Żak przyjął nazwisko Solorz po zawarciu małżeństwa z Iloną Solorz, natomiast nazwisko Żak przyjął po rozwodzie z pierwszą żoną i poślubieniu Małgorzaty Żak. Wcześniej nazywał się Krok. Więc jak widać, możliwości kombinacji jest wiele ;).

No dobra, a co z dziećmi?

Od razu podczas wizyty w USC trzeba podjąć decyzję, jakie nazwisko będą nosiły dzieci, zwłaszcza jeżeli para będzie nazywać się różnie. Dziecko może przejąć nazwisko jednego z rodziców albo połączone obydwa (nazwisko matki + nazwisko ojca). Co ciekawe, jeżeli ta kwestia okaże się dość sporna i oświadczenia przyszłych małżonków nie będą zgodne, dzieci z automatu otrzymają nazwiska dwuczłonowe. Warto więc wcześniej dogadać się w tej kwestii, chyba że wolicie, by dziecię od małego posługiwało się obydwoma nazwiskami. Można też śmiało podjąć decyzję, aby dzieci nosiły nazwisko po mamie. To może mniej popularne rozwiązanie, ale też możliwe.

Rozwód

No dobra, a co jeśli po jakimś czasie wspólnego życia uznajecie, że nic z tego dalej nie będzie i pora się rozstać? Po rozwodzie można śmiało wrócić do swojego dawnego nazwiska. Do 3 miesięcy od uprawomocnienia się orzeczenia sądu o rozwodzie można to zrobić poprzez zwykłe oświadczenie, później już tylko administracyjnie, czyli trzeba składać wniosek.

O, i tu dygresja. Słyszałam o przypadku, gdy mąż przyjął nazwisko żony podczas ślubu i po rozwodzie przy nim pozostał. Postanowił ożenić się ponownie, a swoją nową wybrankę obdarował nazwiskiem byłej żony… Hmm…

Nie tylko ślub

Można też sobie całkowicie zmienić nazwisko, ot tak, niekoniecznie musi mieć to związek ze zmianą stanu cywilnego. Tyle tylko, że zaś trzeba mieć ważny powód. Trzeba też przy tym pohamować trochę swoją fantazję, bo jeśli zechcemy być niczym Kościuszko czy Skłodowska to niekoniecznie zostanie to uwzględnione. Jeżeli zapragniemy mieć jakieś nazwisko historyczne, wsławione na polu kultury i nauki, działalności politycznej, społecznej albo wojskowej, nasz wniosek może zostać odrzucony. No, chyba że ktoś z naszej rodziny faktycznie się tak nazywa, wtedy nie ma problemu ;).

Kto chce, nie musi też zmieniać całego nazwiska. Może sobie zmienić jego pisownię (np. jak Kowalski ma ważny powód, np. mieszka od lat za granicą, może wnioskować o zmianę na Kowalsky) albo formę na tę bardziej właściwą dla rodzaju żeńskiego lub męskiego.

I co z tym nazwiskiem?

Dla mnie było oczywiste, że po ślubie będę miała dwa nazwiska. Chciałam przyjąć nazwisko męża, ale nie chciałam też rozstawać się ze swoim, bo je lubię, jest dla mnie ważne i jestem do niego przywiązana. Nikt w moim otoczeniu na to specjalnie nie reagował, wszyscy przyjęli to jako coś zupełnie normalnego i poza jedną sytuacją nie spotkałam się z jakimiś kąśliwymi uwagami. Wiem jednak z opowieści innych, jak wielki to może stanowić problem dla najbliższego otoczenia, jeżeli kobieta decyduje się na dwa nazwiska bądź (o zgrozo!) woli pozostać przy swoim. Stanowisko „co ludzie powiedzą” nadal ma się świetnie. Chyba też nigdy nie zapomnę, jak kolega ze studiów starał się mnie przekonać, że jeżeli żona nie przyjmuje nazwiska męża to jest to dla niego hańba, poniżenie, dowód świadczący o tym, że jest mało męski. Serio? Mój mąż nie miał z tym żadnego problemu, uznał, że to mój wybór, decyzja należała do mnie. Ale też nie bojkotuję tradycji i za zupełnie normalne i w porządku uznaję to, jeżeli ktoś przyjmuje nazwisko męża. Sprawa indywidualna, po prostu. Również w tej kwestii, kiedy to mąż bierze nazwisko żony. Jego wola, ma do tego pełne prawo. I nic nikomu do tego :).

A jak jest u Was? Zmieniałyście/zamierzacie zmienić nazwisko po ślubie? A może jednak nie? A może wolicie opcję podwójną? Macie/miałyście z tym dylemat? Dajcie znać!

 

 

NOTATKI I PRZYDATNOŚCI:


  • http://www.moikrewni.pl/mapa/ – sprawdźcie sobie, gdzie mieszkają ludzie o takim samym nazwisku, co Wasze 😉


3 thoughts on “Co z tym nazwiskiem? Zmiana nazwiska i sprawy z tym związane”

  • Od jakiegoś czasu rozważam ten problem. Na szczęście jeszcze nie muszę podejmować decyzji, ale chyba warto to wcześniej przemyśleć. Gdy byłym młodsza raczej skłaniałam się ku dwuczłonowości. Teraz, gdy jestem w związku z osobą o bardzo ciekawie brzmiącym nazwisku, już taka zawzięta nie jestem. Być może kiedyś zdecyduję się na nazwisko męża i nie wchodzą tu w grę kwestie czysto estetyczne. Z tym nazwiskiem związana jest piękna historia rodziny mocno spleciona z historią naszego kraju.

  • Ja uwielbiam swoje nazwisko i na pewno będę optować za podwójnym. Moim zdaniem to właśnie o to się rozchodzi.

  • Z przyjemnością przeczytałam artykuł. To zawsze był mój konik (nawet pracę mgr miałam z tym związaną). Gratuluję poprawności merytorycznej (prawnej) artykułu 😉 i świeżego spojrzenia.
    a teraz trochę o mnie…
    brałam ślub kilka lat temu. dla mnie od zawsze chyba było oczywiste, że albo zostanę przy swoim nazwisku rodowym (upieram się że nie ma panieńskiego, tak jak i nie ma kawalerskiego) albo będę miała dwuczłonowe – ALE pod warunkiem, że mąż też będzie miał dwuczłonowe. Bo skoro małżeństwo to jedność z dwóch ciał, to mogłoby to wyrażać się we wspólnym – nowym i podwójnym – nazwisku.
    Nie naciskałam jednak, kiedy mój mąż nie był tym zainteresowany. Rozumiałam – że on podobnie jak i ja – jest bardzo przywiązany do swojego nazwiska. Ostatecznie zatem – bez pretensji – każde zostawiło swoje i tak jak przed ślubem, tak i po nim, pracujemy na własną markę. Nazwisko to wszak nic innego jak właśnie nasza MARKA…
    Obecnie prowadzimy razem działalność i dumnie wykorzystujemy obydwa nazwiska do wspólnej nazwy, więc los i tak nam spłatał figla.
    To co napisałam powyżej nie oznacza, że jestem przeciwna zmianie nazwiska. Oznacza tylko, że każdy ma wybór i dobrze, aby był tego wyboru świadomy. Przy czym zbyt często społeczeństwo i nasi mężowie, a nawet inni bliscy z otoczenia uważają, że obowiązkiem kobiety jest przyjąć nazwisko męża. Podkreślam. Nazwisko to marka – żony i męża. Jeżeli chcą mieć wspólną markę, przyłączyć się do już istniejącej, budować ją wspólnie, to super. Ale niech to będzie świadome.
    Zbyt wiele znam przypadków, kiedy kobiety przybierają nazwisko na siłe, albo biorą nazwisko obraźliwe bo przecież tak trzeba. Abstrahuje już od tego, że małżeństwo właśnie dla mężczyzny może być świetnym sposobem uwolnienia się od brzydkiego nazwiska…ale o tym się zapomina. Nie wspomnę też o problemach z dokumentami czy tym bardziej o rozterkach w razie rozwodu czy w razie ponownych związków (tu fenomenalne jest przekazywaniu nazwiska byłego męża dzieciom z nowego związku – a więc nie jego dzieciom – nieuznanym przez swoich tatusiów a nowych partnerów byłej żony… dopiero wtedy byli mężowie zastanawiają się czemu tak naciskali na to, aby ich była wzięła ich nazwisko… trochę za późno nie sądzicie?)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *