blog o byciu damą, która daje radę

Co robić, gdy dzień jest najgorszego sortu?

Co robić, gdy dzień jest najgorszego sortu?

Wczoraj był bardzo zły dzień. Był to zaiste dzień najgorszego sortu, pełen zawalonych spraw, bólu głowy i wielkiej chęci zawinięcia się w kuleczkę i pójścia spać. Dzień pełen nieszczęść i okropności, złych rozmów i nieciekawych odkryć, nasączony stresem i poczuciem winy. Macie też czasem takie dni?

Zaczęło się od pogody. Coś niedobrego od rana wisiało w powietrzu, wywołując niekontrolowane niczym ziewanie i przemożną chęć pozostania w łóżku. W pracy zawaliło się wszystko, co tylko mogło się zawalić, a każdy kolejny mail budził grozę i postrach. Około południa nawiedził mnie Srogi Ból Głowy. Nie dała mu radę ani kawa, ani tabletka, ani tym bardziej moje pobożne życzenia. Wtoczyłam się do domu ociężała, zła i pełna niechęci wszelkiej. Jak robot jakiś zaprogramowany odgórnie udałam się prosto do salonu i osunęłam na Pedrosa – naszą zacną kanapę. Twarzą w dół, nogami poza obszarem kanapy leżałam, pławiąc się w moim nieszczęściu i złym humorze. 

I tak leżałam dłuższą chwilę. Dzień powoli chylił się ku końcowi i byłam zdeterminowana zakończyć go czym prędzej. Po co tkwić w takim dniu najokropniejszym, ukraszonym nieszczęściem i złem?

I wtedy przyszedł M.
Palcem wskazującym szturchnął leżące na Pedrosie zwłoki i powiedział krótko:
Kuchnię trzeba kupić.
Była to prawda niepodważalna. W naszej epopei remontowej doszliśmy do fascynującego rozdziału kuchennego i od kilku dni skutecznie odkładaliśmy zakup mebli do tegoż pomieszczenia. I teraz właśnie, w dniu złym i ukraszonym nieszczęściem, M. przypomniał sobie o tej konieczności. I już chciałam otworzyć tę puszkę Pandory nazywaną moim umysłem i wysypać na niego Listę Żali i Uskarżeń Na Czym Ten Świat Stoi, gdy pomyślałam sobie w sprawie wyjazdu po kuchnię – A w sumie czemu nie?

Pojechaliśmy po kuchnię.
Dokonaliśmy zakupu.
Pośmialiśmy się srogo z dziwnych napisów w Leroy Merlin.
Zaprosiliśmy ludzi na film.
Zjedliśmy pyszną pizzę.
Zobaczyliśmy pół filmu w dobrym towarzystwie.
I tyle, tyle, TYLE się stało fajnych zdarzeń od momentu, kiedy podniosłam swoje zwłoki z Pedrosa, że nie mogę nie wysnuć z tej całej sytuacji wniosku.
A wniosek jest taki.

Ten dzień się jeszcze nie skończył!

Jakkolwiek by nie był zły ten dzień, ilekolwiek by się spraw popsuło okrutnie, dopóki jesteś, możesz coś zrobić.
Jeżeli masz kilka godzin, możesz zacząć pisać powieść życia. Zacząć walkę z nadwagą. Odwiedzić przyjaciela. Pomóc komuś w potrzebie. Spędzić wieczór z ukochaną osobą.
Jeżeli została Ci godzina, wziąć odprężającą kąpiel. Naostrzyć piłęNapisać coś dobrego w dzienniku. Poćwiczyć jogę.
Nawet jeżeli została Ci tylko jedna minuta, ostatnia w tym najokropniejszym dniu, możesz wykorzystać ją na przytulenie kogoś, kogo kochasz, na szybkie dziesięć pompek, dziki taniec w bieliźnie lub cokolwiek innego, co zmieni wszystko. Lub zmieni troszeczkę, ale właśnie to troszeczkę, które ma znaczenie.

Nie wolno rezygnować z dnia. Skreślać go lekką ręką. Marnować czasu na pływanie we własnej nieszczęśliwości. Gdy jest źle, pamiętać trzeba zawsze, że

ten dzień się jeszcze nie skończył! 

podpis-Ania

zdjęcie tytułowe: Matthew Wiebe
Alternatywna metoda walki ze smutkiem:

zły dzień



1 thought on “Co robić, gdy dzień jest najgorszego sortu?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *